10 w skali Beauforta

Zniechęcenie, dezorientacja, niespełnienie, wyobcowanie. To tylko niektóre z tematów poruszanych przez Roberta Smitha w naładowanych emocjami, wybitnie introwertycznych tekstach The Cure. Jak się okazuje, niewyczerpanym – ale i nie jedynym – źródłem natchnienia była dla autora światowa literatura.

 

1. Killing An Arab.

Piosenka, która wywołała medialną burzę. Kontrowersyjny tekst, w którym dopatrywano się (nieobecnych) rasistowskich aluzji, zainspirowała książka Obcy Albeda Camusa, czołowego — obok Jeana Paula Sartre’a —francuskiego egzystencjalisty. Obcy jest jego literackim wykładem na temat teorii absurdu. Główny bohater, Meursault, to wyalienowana, stracona, nieczuła, niezdolna do refleksji jednostka, po popełnionym morderstwie walcząca z dławiącym uczuciem pustki. Robert Smith: „Temat absurdu zawsze mnie fascynował, co — o ironio — łączyło się ze wszystkimi idiotyzmami, które wygadywano o tym kawałku. Ciągle musieliśmy się z niego tłumaczyć, nawet dziś, przy okazji wojny w Iraku czy konfliktu na Bliskim Wschodzie. Na początku w Wielkiej Brytanii śpiewałem An Englishman”, ale brytyjska prasa tego nie rozumiała. Na koncertach w Stanach Zjednoczonych, po pierwszej wojnie w Zatoce, pojawiało się „Killing An American”— amerykańska prasa po prostu nas zmiażdżyła.” Nie tylko dziennikarze nie wykazali dobrej woli przy próbie zrozumienia idei tekstu. Utwór (pierwotnie wydany na singlu zimą 1978) został mocno oprotestowany przez brytyjskie, a potem również amerykańskie organizacje arabskie, traktujące go jako wyraz nienawiści rasowej. Publikacji piosenki odmówiła również wytwórnia Hansa. Stwierdzili, że nawet jeśli „Arab” jest dobrym utworem, to i tak musimy się liczyć z Arabami. Ostatecznie nagranie znalazło się w katalogu niewielkiej firmy Smali Wonder.

 

2. At Night

Jeden z pierwszych dowodów artystycznej dojrzałości tak całego The Cure, jak i samego Roberta Smitha . Urzekający mroczną melancholią, intrygujący niepowtarzalnym klimatem. I jeden z piękniejszych fragmentów płyty, po której na łamach „Record Mirror” ukazał się taki opis The Cure: Samotni, niespokojni, siedzący w zimnych, ciemnych, pustych pokojach, wpatrujący się w zegary. Tych kilka słów idealnie oddaje treść omawianego utworu. Utworu, który swoje korzenie ma w dusznej, klaustrofobicznej prozie Franza Kafki. Smith pytany o autora, który zrobił na nim największe wrażenie w czasach młodzieńczych literackich fascynacji, bez wahania rzuca właśnie to nazwisko. Po raz pierwszy narrator mówił moim głosem. To ja byłem narratorem. Zlewałem się z jego słowami. Czytałem najpierw raz potem jeszcze raz i jeszcze raz wszystkie jego książki „Proces”. „Przemianę”, „Zamek”. At Night powstało na bazie opowiadania o tym samym tytule (w Polsce znanego pod tytułem Nocą).

 

3. Pornography

Tę piosenkę przepelnia jakaś autosztuczność, nienawiść do samego siebie, ale mimo to jest w niej odrobinę więcej nadziei niż w pozostałych. Bo uciekałem, obwiniając innych. Przejmująco osobisty utwór zamyka jedno z największych dokonań The Cure. Album pełen gwałtownej i niepokojącej muzyki. W warstwie literackiej wyrażający rezygnację, zwątpienie, lęk. Smith akurat wtedy zaczytywał się w Raju utraconym (parafraza biblijnej historii Adama i Ewy) brytyjskiego siedemnastowiecznego poety Johna Miltona. Poemat o wygnaniu nieposłusznej pary z raju opublikowano po raz pierwszy w roku 1667. Krytycy do tej pory posądzają autora o sympatyzowanie z postacią Szatana i pochwałę buntu. Smith się zachwyca: Czysta, wspaniała poezja. Lektura obowiązkowa dla wszystkich inspirujących się romantycznymi pisarzami. Mocny, niesamowity styl. I to obecne wszędzie, nieznośnie poczucie bycia ofiarą. W „Pomography”zdecydowałem się poszarpać trochę przed światem, którego nienawidziłem. Zupełnie jak w tej wojnie Diabla z Bogiem. To walka z góry przegrana, ale przynajmniej działałem, unikałem melancholi.

 

4. Lovecats

Różne są sposoby na rozładowanie stresu towarzyszącego muzykom na trasach koncertowych. Ci z The Cure na przykład, promując album Seventeen Seconds, w celach rekreacyjno-rozrywkowych uczyli się piosenek z filmów Watta Disneya. Wszyscy pokochali przewodni temat Aryskotratów (w Polsce obraz wyświetlano również pod tytułem Kocia arystokracja). Smith wyjaśniał w wywiadzie dla „TR”: Pamiętam, że pewnego razu, gdzieś w 1982 roku, usiadłem kompletnie nawalony w jakimś paryskim barze przy fortepianie i próbowałem zagrać tę melodię. Nagle dotarło do mnie, że wcale nie gram piosenki z „Aryskotratów” a coś zupełnie innego. To były moje pijackie wariacje na temat owej melodii. Na szczęście, choć byłem nietrzeźwy, przyszło mi do głowy, by włączyć dyktafon i zarejestrować to, co wyszło spod palców. A w następnych dniach rozwinąłem ów pomysł w ..Lovecats”. Ale to tylko część prawdy. Bo zaraz po premierze singla, w październiku 1983, Robert tak tłumaczył genezę utworu: „Lovecats było taką frazą, fantazyjnym pomysłem, historią kotki i jej kociąt, które związano w worku i wrzucono do jeziora. Początkowo był to fragment powieści Patricka White’a „The Cockatoos”, w której przeczytałem, że „Jego kotka była w ciąży z nieznanym kocurem, więc jej dzieci nazwano kociętami miłości”.

 

5. Bananafishbones

Ewidentne nawiązanie do prozy J.D. Salingera, ciągle jednego z ulubionych pisarzy Smitha. To postać, którą podziwiam i która zawsze mnie intrygowała, izolując się od świata. Żyjąc w klasztorze, rezygnując z pisania i odmawiając kontaktu z otoczeniem… Fascynujące. Za tekstem piosenki stoi opowiadanie A Perfect Day For Bananafish pochodzące ze zbioru Nine Stones (1963). Był to pierwszy tekst Salingera przyjęty do publikacji po dziesięciu latach bezskutecznych prób. Pierwotnie zaakceptowany i wydrukowany przez wielbiącą go od tej pory bezkrytycznie redakcję „New Yorkera” (1948). Rzecz była częścią większej całości, fragmentem literackiej serii, jednym z trudnych obrazków z życia w targanej konfliktami rodzinie Glassów. Opowiadanie, które stało się podstawą do napisania Bananafishbones kończy samobójcza śmierć jednego z bohaterów, najmłodszego członka klanu, Seymoura.

 

6. Charlotte Sometimes

Charlotte Sometimes to książka dla dzieci. Autorka Penelope Farmer opowiada w niej fantastyczną historię dziewczynki, która pewnego dnia budzi się jako ktoś zupełnie inny. Zdarzeniu towarzyszy podróż w czasie — młoda bohaterka cofa się do roku 1918. Od tej pory Charlotte funkcjonuje jako Clare. Robert: Miałem obsesję na punkcie ,.Charlotte Sometimes”, na punkcie tamtego dualizmu, problemów z tożsamością i wszystkich tortur, które za sobą pociągają. Obsesja to z pewnością właściwe określenie. Fanatyczne uwielbienie dla dzieła przypomniało o sobie bowiem jeszcze w dwóch późniejszych utworach The Cure — Splintered In Her Head i The Empty World, pochodzących z wydanego wiosną 1984 albumu The Top.

 

7. How Beautiful You Are

Adaptacja utworu guru poezji modernistycznej Charlesa Baudelaira, na świecie znanego pod tytułem The Eyes Of The Poor, we Francji oryginalnie wydrukowanego jako Les Yeux des Pauvres. Dzieło przepełnia dekadencka niewiara w możliwość absolutnego zrozumienia, nieosiągalnego nawet pomiędzy dwiema kochającymi się osobami. Ten poemat zrobil na mnie takie wrażenie, że musiałem przekształcić go w piosenkę. Ma — przynajmniej dla mnie — pewien muzyczny rytm. Śpiewanie „How Beautiful You Are” to czczenie oralnej tradycji. Dużo więcej przyjemności daje mi opowiadanie o tym, co uwielbiam w tekście Baudelaira, niż wykonywanie „Friday lin In Love”.

 

8. Lullaby

Osoby o słabych nerwach proszone są o przejście do następnego utworu. Bo Lullaby to — uwaga — pierwsza nieliteracka inspiracja w tym zestawie. Do stworzenia utworu skłoniła Smitha pewna życiowa przypadłość. Pająki to jedna z moich fobii, jeszcze z lat dziecięcych, której do dziś nie zdołałem przezwyciężyć. Na łamach „TR” był już mniej lakoniczny: „Lullaby” oparłem na jednej z historyjek, które opowiadał mi wuj, gdy miałem jakieś pięć lat Wymyślił postać Człowieka-Pająka i jego przygody, które mialy mnie przerazić. I izeczywiście sprawiały, że lalem ze strachu w łóżko. Tekst sugestywnie uzupełniał nakręcony w jednym z londyńskich magazynów i wyreżyserowany przez Tima Pope’a teledysk. Mroczna sceneria, pajęczyny, gęsia skórka (na oglądających) i te obrzydliwe—choć, jak się właśnie okazało, również inspirujące— stworzenia. których gigantyczny repre-zentant spożywa na koniec pana wokalistę.

 

9. Treasure

Milosna historia bez happy endu. Piosenka nawiązuje o w 1849 roku, a opublikowanego po raz pierwszy trzynaście lat później autobiograficmego wiersza dziewiętnastowiecznej poetki Christiny Georginy Rossetti zatytułowanego Remember. Był to utwór pożegnanie dedykowany malarzowi Jamesowi Col linsonowi. Konserwatywne otoczenie nigdy nie zaakceptowało związku Rossetti i Collinsa. Zaręczyny zerwano z powodu różnic religijnych — on był katolikiem, ona należała do kościoła anglikańskiego. Smith odpowiadał. że pisząc ten tekst próbował uchwycić perspektywę kobiety. W stanie agonalnym. Starałem się brzmieć jak umierająca, szepcząca kobieta. Dwa dni zajęło mi osiągnięcie idealnego efekt.

 

10. Lost

Zaraz po wejsciu do studia Ross (Robinson, producent) chciał, żebym opowiedział o tej piosence przed wszystkimi i objaśnić każde słowo, poprosił, żebym wytłumaczył, dlaczego napisałem tę piosenkę i jakie uczucia powinna wywołać u ludzi. To wszystko sprowokowało dyskusję o sensie istnienia. Utwór otwierający ostatni studyjny album The Cure zainspirowała książka The View From Nowhere autorstwa amerykańskiego filozofa, profesora New York University, Thomasa Nagela. W tekście można znaleźć wiele bezpośrednich nawiązań. Motyw Prawdy, Dobroci i Boga jest jednym z nich. Ale wolałbym, żeby ludzie odkryli, że wszystko to wyrosło z przeszłości, kiedy czułem się bardzo niepewnie. a nie stąd, że czytam książki. Nagel jest propagatorem teorii o silnie subiektywnym odbieraniu rzeczywistości —twierdzi, że ludzkie doświadczanie świata nie może być ograniczane jedynie do efektu działania mózgu. Subiektywność to temat, który łączy się z moją fascynacją bliźniakami: posiadania możliwości wyjścia z siebie, opuszczenia ciała i obserwowania siebie z zewnątrz. Ciekawostka: The View Prom Nowhere było jedną z opcji branych pod uwagę przy wyborze tytułu dla całej płyty.

ANGELIKA KUCIŃSKA

Tekst ukazał się w Teraz Rock, marzec 2005 r.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone