O całowaniu…

Magazyn Muzyczny, kwiecien 1988 roku.

Wydany w ubieglym roku dwuplytowy album The Cure zatytulowany “Kiss Me, Kiss Me, Kiss Me” okazal sie wielkim sukcesem po obu stronach Atlantyku. Co Robert Smith mysli o calowaniu sie, zdradzil w wywiadzie dla tygodnika “Melody Maker” w grudniu:

“Jedyna osoba, która caluje jest Mary (nieodlaczna przyjaciólka jeszcze z czasów przed zalozeniem zespolu – przypomina jr.). Od czasu do czasu caluje Simona. Och, caluje zreszta róznych ludzi – to spontaniczny odruch, jak sadze. Ale jest takze cala historia pocalunków zdradzieckich, a i lubiezne sa ochydne. Pijacki pocalunek moze byc jedna z najgorszych rzeczy na swiecie. Mawialem kiedys, ze moimi hobby sa picie i calowanie, w tej wlasnie kolejnosci, ale to nie byla prawda.”

Skad wiec te wielkie, perwersyjne usta na okladce?
“Spodobal mi sie pomysl umieszczenia ust na okladce plyty, bo jest to tak wielkie powiekszenie, iz wydaja sie one nieprzyzwoite i wyzywajace. Uwazam to, za swego rodzaju reakcje na sposób, w jaki sie nas czesto odbiera – na mnie sie patrzy jak na pieszczocha, a moje usta i szminke uwaza sie za tak ladne. Nieprawda. Jestem równie okropny jak inni. Moze nawet bardziej.”

Czy nie wydaje ci sie, ze publicznosc w przewazajacej mierze jest zbyt mloda, aby w pelni docenic skomplikowana gre uczuc, milosci i nienawisci opisana w piosenkach?
“Nie mam zamiaru traktowac protekcjonalnie zadnego pietnastolatka, wciaz dokonale pamietam, jak odbieralem rózne przezycia w tym wieku, ale nie potrafilbym opisac ich wtedy tak jak pózniej – kiedy mialem 25 lat. Nie umialem wówczas poslugiwac sie slowami tak jak dzis, ale odczuwalem te same uczucia, równie silnie, moze nawet w bardziej gwaltowny sposób. Pomiedzy 15 a 18 rokiem zycia rozwija sie osobowosc czlowieka. Poznaje sie, co to jest zazdrosc i inne okropne uczucia, od których ja jestem wolny. Piosenki nie sa tak bardzo skomplikowane, moze jedna lub dwie i sa one prawdopodobnie tak samo zakrecone, ze przemawiaja tylko do mnie. Wiekszosc ma calkiem oczywiste przeslanie.”

O co chodzi zespolowi The Cure? Czy ma on pozytywne oddzialywanie?
“Tak. Na swój skromny sposób. Nigdy nie mialem wielkich pretensji odnosnie tego, co robimy, ale z zaslyszanych opinii, spotkan i listów wiem, ze mamy pewien wplyw na ludzi. Czy jest on zly czy dobry, czy w ogóle ma to jakiekolwiek znaczenie, to juz calkowicie inny problem.”

Problem?
“Chcialbym aby to co robimy, mialo wplyw na ludzi, bo wtedy nabiera to tresci. Kiedy pracowalismy nad Seventeen Seconds czy Faith, nie zawracalem sobie tym glowy. Czulem sie autentycznie rozgrzeszony przez sam fakt nagrywania plyty. Nie szukalem oparcia w opinii innych, podczas gdy teraz zaczalem bardziej troszczyc sie, by publicznosc byla zadowolona. Kiedy plyta grana jest czesciej i badziej sie podoba – jest wiecej warta. Musze przemyslec, jakie powinno byc nastepne posuniecie The Cure, poniewaz wielu ludzi tylko czyha, by poszatkowac nas na kawalki. Mysle, ze powinno to byc cos ostrzejszego, smielszego – wydanie wiec tego albumu (Robert Smith planuje nagranie plyty pod wlasnym nazwiskiem – przyp. jr) z piosenkami bedacymi moim kaprysem pod firma The Cure byloby nonsensem. Ale to jeszcze kwestia roku lub wiecej.

Jerzy Rzewuski,
Magazyn Muzyczny nr. 4/1988

Podziękowania dla Luizy i Peitera, którzy nadesłali artykuł.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone