Katowice, Teatr Gugalander 10.03.2001

10 marca w Katowicach każdy mógł przekonać się osobiście, że uwielbienie zespołu The Cure nie minęło. Kilkuset obecnych w Teatrze „Gugalander” fanów było tego naocznym dowodem. Zlot w Katowicach przebiegał dla mnie pod znakiem zaskoczeń. Jak już wspomniałem, niespodzianką była bardzo duża frekwencja. A najbardziej oczekiwana część tego typu imprez – koncert, tym razem zespołu Le Fleur, również był sporym zaskoczeniem. Nigdy wcześniej nie słyszałem lepiej opracowanych coverów The Cure. Wprawdzie można było mieć zastrzeżenia co do brzmienia niektórych utworów (np. brak gitar akustycznych), jak i tego że nie wszystkim fanom odpowiadało to iż utwory Zespołu wykonuje kobieta, ale są to detale, które nie mogą wpłynąć na końcową, bardzo dobrą ocenę występu. Klimat, muzyka, oprawa wizualna (ciekawe prezentacje na ekranie w czasie występu) – wszystko to powodowało iż momentami wyczuwało się obecność naszego Cure… Repertuar również zaskakiwał: m.in. Snow In Summer, All Cats Are Grey. Zdaje się że tych utworów nikt wcześniej na żadnym Cureparty nie grał.

Miejsce zlotu – Teatr. Składał się on właściwie tylko z jednej dużej sali i małej salki z barem. Miało to swoje zalety i wady. Plusem było, to że właściwie wszystkich znajomych miało się właściwie w zasięgu wzroku a wadą, że momentami wskutek tłoku ciężko było się poruszać, nie mówiąc o tym żeby gdzieś wygodnie usiąść. Ciekawostką były projekcje na dużym ekranie – fragmenty mało znanych występów i programów, a także koncert z Łodzi. Był też konkurs wiedzy o Zespole z pytaniami o różnym stponiu trudności.

Teoretycznie była też giełda, dosłownie jednak „mini” jak głosił napis na plakacie reklamującym imprezę. Wielu znawców tematu, kolekcjonerów było rozczarowanych. Nigdy wcześniej nie widziałem jednak tylu dobrze bawiących się ludzi przy muzyce z płyt The Cure. Każde z Cureparty jest niepowtarzalnym wydarzeniem. Kolejne wnoszą coś nowego, zaskakują. Tak było i tym razem. Widać było olbrzymi wkład włożony w jego organizację. Dobre nagłośnienie, oprawa wizualna, szczególna atmosfera która udzielała się chyba wszystkim. Oby więcej takich i jeszcze lepszych imprez.

autor: MarkOz

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone