Klaun z McDonalda

The Cure należy do najbardziej rozpoznawalnych zespołów rocka – głównie ze względu na image lidera. Tym trudniej uwierzyć, że w początkach działalności Robert Smith wzbraniał się przed jakimikolwiek próbami kreowania wizerunku. Pierwsze teledyski pokazują go jako kogoś w klimacie lana Curtisa: zwykłego chłopaka w koszuli.

W 1981 roku pozwalał sobie co najwyżej na dyskretne stosowanie szminki i cieni do oczu, ale potem wtopił się w nowofalową średnią, niewiele różniąc się np. od Bono. Dwa lata później posunął się już do stwierdzenia, że do rozpadu grupy po wydaniu Pornography przyczynił się brak wizerunku. I zrobił coś z tym, korzystając z wzorców, jakie podpatrzył podczas swojego skoku w bok. Zdecydowanie zainspirowała go Siouxsie – wyjaśniał Steve Severin z grupy Siouxsie And The Banshees. Wystarczy spojrzeć na niego przed i po Banshees.

Wydaje mi się, że wiem, skąd wzięła się ta szminka. Poszliśmy wszyscy do klubu Legends na West Endzie. Nie wiem, czy to było opium, czy LSD, ale coś nam dodano do drinków. Pożyczył szminkę od Siouxsie, poszedł do toalety, a kiedy wrócił, miał swój słynny rozmazany makijaż. I tyle -tak już zostato. Doszły do tego malowniczo nastroszone włosy – Robert twierdzi, że zainspirował go bohater filmu Głowa do wycierania Davida Lyncha. Smith przyczynił się tym samym do narodzin subkultury goth i natychmiast znalazł legiony naśladowców. Wtedy znów odezwała się przekora… Fani zaczęli wyglądać bardziej jak ja niż ja sam – stwierdził w 1986 roku i obciął się na krótko.

Szybko wrócił jednak do swojego klasycznego image’u i trzyma się go do dziś. Chowam się za swoim wyglądem, z makijażem i włosami – mówił w 2oo8 roku. Wiem że tak jest, jestem na tyle świadomy, żeby wiedzieć, dlaczego wciąż to robię. To niewygodne w kilku przejawach codzienności, jakie mnie dotyczą – jak tankowanie czy zakupy – ale tak było przez cale życie. Gdy stawaliśmy się stawni, mawialern, że gdybym wyglądał jak klaun z McDonalda, to stanowiłoby gotycki image. Wyobrażam sobie alternatywną rzeczywistość, w której Ronald McDonald jest ikoną goth…

 

BARTEK KOZICZYŃSKI
Tekst ukazał się w miesięczniku Teraz Rock.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone