Mroczna Warszawa

„Utwory z płyt Pornography i Disintegration zdominowały warszawski koncert The Cure. Zespół zagrał po raz pierwszy A Strange Day i The Hanging Garden podczas europejskiej 4tour.” „Mroczna Warszawa” – tak podsumowaliśmy wieczór z The Cure na Torwarze równo osiem lat temu.

Na ówczesnej stronie thecure.pl pozostawiliście wtedy ponad… tysiąc (!) komentarzy przed i po koncercie. A następnego dnia zaczęły napływać na nasz adres Wasze relacje. Dzisiaj przypomnimy sobie te wszystkie teksty wraz z samym koncertem wybrzmiewającym w tle…

(kliknij na tekst, żeby przejść do pełnej relacji)

Weszli na scenę, nie wiem co w tym czasie działo się na widowni bo ja juz byłam w innym świecie. Potem razem z pierwszymi dźwiękami pieśni spadło milion gwiazd i światła rozszalały się na dobre. Dotarło do mnie: TO SIĘ NAPRAWDE DZIEJEEE!!!! (kaytee)

Rozpoczyna się fenomenalny koncert The Cure. Ręce unoszą się w górę, ludzie zaczynają klaskać i nucić słowa pierwszego utworu, niesamowitego Plainsong. (Iska)

Tego wieczoru, gdy śpiewał „all I have I gave it to you” po jego twarzy płynęły łzy. Tego wieczoru, gdy usłyszałam utwór The Figurehead poczułam się jak w niebie. Nie pozostało nic innego tylko podziękować zespołowi The Cure za niebywałe przeżycia, za ogrom emocji i wiele ciepłych słów a szczególnie za nowe słowa w utworze Figurehead: „I can lose myself in chinese art and polish girls”. (Figurehead)

Gdy gasną światła i dzwoneczki dźwięczą jakby były mrugającym tysiącem gwiazd, zaczynam płakać z bezsilności wobec poruszających do granic dźwięków. Wspominam „PLAINSONG” z poprzedniego razu, kompletnie obezwładnia mnie siła „wejścia” zespołu na scenę – w oparach białego dymu, jakby byli postaciami z innego wymiaru i wynurzali się z mgły. (Joanna Herman)

The Cure utwierdzili mnie w przekonaniu, że są klasą samą dla siebie. Kto tam wie, jakie jeszcze nagrania nam zafundują – może to już będzie jakiś autoplagiat albo plumkanie bez pomysłu. Ale koncertowo są po prostu na samym szczycie. Grają z przekonaniem i daje im to wiele radości. Im i nam. Czapki z głów! (frankenstein)

The Cure udowodnili wczoraj, że są jedną z najważniejszych grup świata ! Brak klawiszy był do zaakaceptowania, światła i wizualizacje układały się w jedną, doskonałą całość. (Ryszard Bazarnik)

„Warszawa straciła swe dziewictwo” – takie wypowiedzi można było usłyszeć na Torwarze 18 lutego około godziny 23.10. Nic w tym dziwnego, w końcu właśnie wtedy, po pierwszym warszawskim występie, ze sceny zszedł jeden z najważniejszych angielskich zespołów rockowych. (Magda Świder)

Zobacz archiwalne wpisy na stronie thecure.pl, a przede wszystkim Wasze komentarze: „Dwa razy z The Cure” i „Mroczna Warszawa”.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone