Nie grozi przedawkowaniem

Zremasterowana wersja płyty, czasem naprawdę zaskakujące rarytasy i całe 12 utworów koncertowych, to gratka nie tylko dla fanów The Cure. Wydawnictwo to świetna szansa, by jeszcze bardziej zachwycić się muzyką z “Desintegration”. O ile to jeszcze możliwe.

“Disintegration” to ósma, wydana w 1989 roku studyjna płyta z dorobku grupy The Cure. Zespół od 2004 roku raczy swoich fanów boxami, z których każdy zawiera zremasterowany album oraz dodatki. Sympatycy Brytyjczyków wiedzą więc, czego spodziewać się po reedycji najlepiej sprzedającego się w historii zespołu krążka.

Rzeczywiście, samo “Disintegartion” jest albumem niezwykłym. Robertowi Smithowi i jego ekipie udało się stworzyć 12 kompozycji, wśród których w zasadzie nie ma lepszych i gorszych momentów, zachwycić można się każdą z nich. Czytając opisy płyty znajdziemy oczywiście informację, że to właśnie z niej pochodzą przeboje, takie jak “Lovesong”, “Lullaby” czy “Fascination Street”, ale, wiadomo, jak to z hitami bywa. Nie umniejszając tym świetnym numerom, trochę jednak wyświechtanym przed radio i telewizję, prócz nich znajdziemy tu prawdziwe perły. “Last Dance”, “Prayers For Rain”, “The Same Deep Water As You” czy “Homesick” to utwory, które charakteryzuje wszystko to, co w muzyce The Cure najlepsze: piękne melodie, świetne partie gitarowe i mroczny,przepełniony smutkiem, ale niezwykle wciągający klimat, podparty ciekawymi aranżacjami.

Drugim z trzypłytowego wydawnictwa jest krążek “Rarities” zawierający wersje demo i próbne nagrania utworów, które znalazły się na “Disintegration” oraz osiem innych kompozycji. Zapoznając się z tym zbiorem można przekonać się w jaki sposób brzmiałoby “Lovesong” w niższej tonacji czy posłuchać z jak przedziwnego muzycznego rozgardiaszu zrodziło się “Fascination Street”. Wśród wspomnianych ośmiu kompozycji spoza “Disintegration”, cztery pojawiły się już na wydawnictwie “Join The Dots – B-sides & Rarities 1978 – 2005″. Niepublikowanymi wcześniej utworami są natomiast: “Noheart”, przebojowy “Esten”; przepełniona mantrycznym rytmem melodia przywodzącą na myśl arabskie klimaty, której towarzyszy szept niczym w śnie na jawie, czyli “Delirious Night” oraz “Fear Of Ghost”, którego wadą jest zaledwie trzyminutowy czas trwania – zdecydowanie za krótki by rozsmakować się w tym utworze. “Pirate Ships” to z kolei cover piosenki z repertuaru Amerykanki Judy Collins – urocza kołysanka, którą Robert Smith zaśpiewał w tak zaskakująco prosty sposób, jakby rzeczywiście chciał ukołysać dziecko do snu.

Trzecią płytą w zestawie jest “Entreat Plus”. “Entreat” był koncertowym albumem, zawierającym osiem utworów pochodzących z płyty “Disintegration”, a zarejestrowanych w czasie występu The Cure na Wembley Arena, w 1989 roku. “Entreat Plus” zawiera jeszcze cztery utwory, które dopełniają koncertową wersję albumu.

Do opakowania “Disintegration – Deluxe” powinna być dołączona ulotka o treści “wysłuchanie wszystkich trzech płyt, jedna po drugiej grozi przedawkowaniem”. Rozsądnych sympatyków The Cure oddających się przyjemności słuchania “Disintegration” w odpowiednich ilościach wydawnictwo zapewne jednak ucieszy – całkiem nie bez powodu.

Kamila Madajczyk
Recenzja została zamieszczona w serwisie UwolnijMuzyke.pl

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone