Oczy strachu

Nie ma człowieka, który by się czegoś nie lękał, przed czymś nie czuł strachu lub obawy. Robert Smith nie jest wyjątkiem. Chociaż – jak twierdzi — często dziennikarzom kłamie, potrafi być zadziwiająco, niemal aż do bólu, szczery w sprawach nadzwyczaj intymnych. Chyba właśnie dlatego wywiady z nim są zawsze interesujące i chwilami, zaskakujące. Drugą równie inteligentną osobą w brytyjskim rocku jest Morrissey, ale to już całkiem inna historia. Obaj panowie się szczerze nie cierpią. Smith zarzuca Morrisseyowi nieuzasadniony niczym cynizm; Morrissey twierdzi, że Smith jest mazgajem. Być może? Ale właśnie ten drugi sprawdził się jako utalentowany kompozytor, podczas gdy po rozpadnięciu się The Smiths, Hulajgęba — jak zwano lidera zespołu -ma nieustające problemy ze skompletowaniem materiału na kolejne albumy.

Powróćmy jednak do strachów, lęków i obaw. Podczas jednego z wywiadów opublikowanych po ukazaniu się albumu Kiss Me, Kiss Me, Kiss Me zadzwonił telefon. Odebrał barman i zwrócił się do Roberta: To do pana. — A kto mówi? — Niejaki Robert Smith. Właściciel tego nazwiska – zameldowany w hotelu jako Mr Robin – wyjaśnił zdumionemu dziennikarzowi: Oni wszyscy zarzucili już podawanie się za moich kuzynów. Teraz oni są mną. Zwykle daję się na to nabrać. — A czy to ciebie przeraża? W odpowiedzi pogardliwe Pff…

A co więc napawa Roberta lękiem?
— W chwili obecnej latanie —słyszymy w odpowiedzi. Nagle zdecydowałem, że wszystko przeciw niemu przemawia. Zdałem sobie sprawę, cóż to za idiotyzm. Poddawać się dobrowolnie torturze zdania się na łaskę maszyny i obcej osoby. Ponadto, zawsze widzę wszystko przez podłogę w samolocie. Nienawidzę nie mieć nad czymś kontroli; jej brak zawsze mnie denerwuje. Poza lataniem boję się starzenia. Boję się też, że oślepnę, bo mój wzrok gwałtownie się pogarsza.

Widoku czego byś najbardziej żałował?
— Wszystkiego. Z wyjątkiem koloru brązowego — mógłbym spokojnie bez niego żyć. Lecz najbardziej żałowałbym odbicia moich oczu, gdy przyglądam się im w lustrze z bliska.

Czy to jest sposób, aby sprawdzić, iż jesteś?
— Tak. Hipnotyzuję siebie, aby dojrzeć diabla w swojej twarzy, w swojej czaszce. Nie czynię tego teraz jednak zbyt często, ponieważ to wpływa negatywnie na moją równowagę psychiczną.

Powiedz coś więcej o tych diabłach i aniołach…
— Diabły u większości ludzi są bardziej wyraziste niż ich anioły. Wydaje mi się, że anioł tylko składa nam wizyty, podczas gdy diabeł w nas stale mieszka. Chociaż — by zmienić trochę temat — kiedyś dziwiłem się, gdy ludzie byli sympa-tyczni. Teraz dziwię się, kiedy ludzie są okropni. W miarę ak starzeję się, tracę cynizm. Ogólnie rzecz biorąc, znacznie łatwiej jest być uprzejmym i zdystansowanym niż agresywnym i gniewnym.

JERZY RZEWUSKI

Tekst ukazał się w miesięczniku Tylko Rock, 1991 r.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone