Ostróda, Klub Smok 11.03.2000

10/03/2000 – To już jutro!!! Nareszcie kolejne, długo oczekiwane spotkanie fanów Cure’a!!! Dobrze, że na weekend zrobiła się piękna pogoda :) Miło będzie jechać na zlot!

11/03/2000 (rano) – To już dzisiaj!!! Już za kilka godzin wsiadamy w samochód i pędzimy do Ostródy!!!

11/03/2000 (wczesne popołudnie) – Co się dzieje z tą pogodą?!?! Śnieg? Dzisiaj? !&#@*$&* Chyba będziemy jechać trochę wolniej :(

11/03/2000 (po dojechaniu na miejsce – 19.20) No i już jesteśmy :) Po niecałych pięciu godzinach jazdy oblodzoną trasą, oglądaniu TIRów leżących w rowach, wleczenia się z prędkością 30km/h za starymi mercedesami, dwóch piwkach, trzech kawach i setce / serniku / szprotkach na pięciu (w zależności od interpretującego słowa Tomka „Bloody Flower” Z. Jesteśmy na miejscu.

Wchodzimy do klubu SMOK, gospodarz – Marian z zespołu THULE wita nas przy wejściu. Bardzo miłe miejsce – klimat zbliżony do toruńskiego klubu „Pod Aniołem”, w którym rok temu podobny zlot organizował Maciek. Wydaje się, że trochę „rzadko” – sale pustawe, chociaż miejscami trudno się przecisnąć. Głownie w wejściu i przy barze. Jak później stwierdził Marian – tym razem stawiamy na jakość, a nie na ilość. Wyszło na to, że (chyba ze względu fatalnych warunków na drogach) pojawili się głównie ci, którym naprawdę zależało na zobaczeniu THULE na żywo i spotkaniu znajomych – upraszczając: prawdziwi fani.

Pomimo niezbyt gęstego zaludnienia bardzo miły nastrój, no i w końcu: koncert. Rewelacja!!! Ci z was, którzy byli na jesieni w „Metro-Mechanik” w Warszawie wiedzą, co stracili. I niech żałują!!!

Wspaniałe wykonania utworów Cure’a, przeplecionych własnymi kompozycjami Mariana i spółki; w tym 3 lub 4 nowe utwory. Dodatkowo – Maybe Someday, The Last Day Of Summer z Bloodflowers. W drugiej częsci koncertu… Lullaby po polsku!!!… Na koniec, po zejściu muzyków ze sceny… Akustyczna, polska wersja If Only Tonight We Could Sleep wykonana przez samego Mariana! Dla tego jednego utworu warto było tłuc się wiele godzin po oblodzonych drogach.

Później już tylko muzyka mechaniczna, jak zwykle trochę znanych, trochę mniej znanych utworów. W tym niektóre wykonania live utworów z Bloodflowers granych podczas Promo Tour i nowość: Spilt Milk – jedyny jak na razie dostępny b-side z nowej płyty.

Podsumowując: miła atmosfera, tanie piwo, REWELACYJNY koncert. Dzięki Marian za zorganizowanie imprezy.

12/03/2000 (dzień po imprezie) – znowu piękne słońce, wczorajsza pogoda to chyba zemsta niebios za imprezę w czasie Wielkiego Postu? ;)

autor: Fozzie

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone