Pope & Cure odc.23 Friday I’m In Love

Pomysł na piosenkę zrodził się w pubie w piątkowe popołudnie. I wszystko łącznie z powstawaniem tekstu, muzyki jak i teledysku okazało się proste i szybkie w realizacji.

Friday I’m In Love miał byc ostatnim klipem dla The Cure wyreżyserowanym przez Pope’a (teledysk do singla A Letter To Elise nakręcił już Aubrey Powell).

Tim Pope: „To byl moment, zeby wydać przyjęcie. Zaproszeni zostali wszyscy wokól. Same znajome twarze dla mnie i zespolu: byli czlonkowie, technicy, kierowcy, menadzerowie. Wlaczylem trzy kamery do akcji, zeby uchwycic wszystko na zywo. Przecwiczylismy wszystko dzien wczesniej by zagralo jak w zegarku. Opadajace kurtyny – nie pamietam ile ich tam bylo – nadaja akcji ciaglego pospiechu, co i tak nie do konca na ekranie widac. Do realizacji mielismy wynajete duze studio gdzie przeszlismy z kamera okolo 30 metrow od poczatku do konca planu. Aha i ten klaun na poczatku w zamszowym kapeluszu a’la Arthur Daley i krzyczacy „Cut!” przez megafon… to ja. Zadaniem Chrisa Parry’ego bylo tym razem wcielenie sie w nieco zwariowana postac. W turbanie serwuje na wózku hinduskie zarcie dla zespolu. Zaden wydatek dla niego. Obecnie mieszka w Nowej Zelandii gdzie hoduje indyki.”

Robert Smith: „To jest najlepsze video jakie nakrecilismy. Chris Parry zagral w nim hinduskiego kelnera, Dave Allen przynosil rekwizyty, Steve Whitfield (pracowal przy ‚Wish’) to pan z mopem, Bruno i Binky nasz techniczny to w klipie Flip i Flap. A tanczaca dziewczyna to Michi, nasza makijażystka.”

Robert Smith: „Mysle, ze w tym klipe sama idea piosenki zostala ukazana perfekcyjnie.”

Odejście Pope’a – nadwornego filmowca The Cure – było dla Roberta niepowetowaną stratą. Nie tylko dlatego, że w ciągu dziesięciu lat współpracy z zespołem stał się on jakby członkiem rodziny. Po prostu nie sposób było wyobrazić sobie kogokolwiek, kto z równą maestrią i wyobraźnia potrafiłby uchwycić zwłaszcza humorystyczny aspekt działalności zespołu oraz z podobną konsekwencją z datującym się z okresu Faith i Pornography gotyckim image’m. Decyzja o zakończeniu współpracy nie miała nic wspólnego z zespołem, lecz podyktowana została narastajacym rozczarowaniem całym muzycznym wideobuisnessem i chęcią spróbowania swych sił w Hollywood. W ciągu trzynastu lat Pope nakręcił mnóstwo teledysków, w tym także dla Siouxsie and The Banshees, Davida Bowiego, Iggy’ego Popa oraz Neila Younga i wiele z nich uważa się za klasyke gatunku. Ponadto na koncie ma także kilka pełnometrażowych filmów koncertowych, z których najważniejszymi są The Cure In Orange oraz Kiss My Blood Iggy’ego Popa.

Tim Pope: „Nie ulega wątpliwości, że Iggy Pop jest ojcem punk rocka. W rzeczy samej, to on był powodem, dla którego zacząłem robić klipy. Chciałem z nim współpracować, bo uważałem, że oto jest gość ze stałym biletem do piekła. Iggy jest uosobieniem punkowej etyki, a jednocześnie jednym z najbardziej sympatycznych ludzi z jakimi się zetknąłem.” Przyszłość wideoklipów Pope widział w czarnych kolorach: „Byłem bardzo naiwny sądząc, że nie staną sie one bez reszty komercyjne. Lecz to już mnie nie dotyczy. Nie mógłbym kręcić tak, jak dzisiaj się kręci. To co się obecnie ogląda jest cholernie przylizane, idealnie zaprogramowane dla MTV. To samo dotyczy polityków. Wszyscy dziś operują zbitkami dźwięków a także i muzyki. Trudno znaleźć kogoś, kto ma odwagę wstać i powiedzieć, co myśli – tak jak w czasach punk rocka. Wszyscy, z którymi pracowałem – The Cure, Iggy, Neil Young – pochodzą z dawniejszych epok.”

Jak się później okaże Tim Pope nakręci za pięć lat z The Cure jeszcze jeden wideoklip…

Na koniec tradycyjnie, informacja dla turystów: Teledysk do singla Friday I’m In Love powstal w studiu w Shepperton w hrabstwie Middlesex.

Poprzedni odcinek: High

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone