The Head On The Door 3CDeluxe

14 sierpnia 1985 roku, na rynku ukazał się album „The Head On The Door”. Jego tytuł, jak stwierdził Smith, związany był mocno z dzieciństwem. Czy wasi rodzice organizowali dla was teatr kukiełkowy albo rysowali sobie na dłoni okropną twarz, która nagle ze strasznym krzykiem wyskakiwała zza kanapy? Mnie zawsze fascynowały kukiełki takie jak Punch i Judy. To taka stara tradycja! Ze sposobem poruszania głową kukiełki łączy się trochę niesamowite skojarzenie. Dawniej, kiedy ścinano ludzi, nabijano ich głowy na pale. Można wrzeszczeć już na samą myśl. Mieliśmy zamiar zatytułować nasz album „Head On The Pole”, lecz potem się rozmyśliłem.

Album został wydany po powrocie do The Cure Simona Gallupa i Porla Thompsona (Thompson miał pewien wkład w nagrywaniu The Top, ale nie był wtedy oficjalnym członkiem zespołu). Jest to pierwsza płyta The Cure z perkusistą Borisem Williamsem, który skończył w tamtym czasie pracę z Thompson Twins. Specjalny gość, Ron Howe z Fools Dance, zagrał na saksofonie w piosence „A Night Like This”.

Robert Smith: Wolę tę płytę od „The Top”. Zaakceptowanie jej przyszło mi łatwiej, więc wyobrażam sobie, że dla innych będzie to także łatwiejsze. W czasie nagrań do „The Top” grałem na wszystkich instrumentach poza perkusją, więc łatwo było dać się ponieść gęstej mieszaninie dźwięków, lecz w przypadku tego albumu było nas już pięciu i mogliśmy wymieniać pomysły. Osiem utworów nagraliśmy za pierwszym podejściem, co nie zdarzyło się od czasu „Seventeen Seconds”, która jak wszyscy wiedzą – była najszybciej nagraną płytą w historii.

W przypadku „The Head On The Door” wszystkie piosenki zostały najpierw wykonane na jednym syntezatorze i starej gitarze, którą ponownie odkryłem. Pomyślałem, że jeśli nie zabrzmią dobrze na tych instrumentach, nie będą wystarczająco przekonywujące, kiedy nagramy je już naprawdę. Później brzmiały zupełnie inaczej, ponieważ dodałem swój głos w miejscu gdzie pierwotnie próbowałem wykorzystać sekcję dętą. Została po tym niezła kupka bezcennych kaset, na których imituję całą orkiestrę. Zaprosiłem później Simona i poszliśmy do studia, gdzie śmialiśmy się z tych kaset cały dzień.

Niegdyś istniała ogromna przepaść pomiędzy tymi, którym podobały się nasze single i tymi, którzy woleli albumy. Jednak w przypadku „In Between Days” sądzę, że przepaść ta trochę się zmniejszy, gdyż jeśli spodoba się wam ten singel, jest szansa na to, że polubicie także album.

Płyta „The Head On The Door” dotarła do 7. miejsca brytyjskiej listy, osiągając status złotej płyty już w grudniu 1985. We Francji – 6. (podwójna Złota Płyta w 1986), USA – 59.

THE CURE – THE HEAD ON THE DOOR 3CDELUXE

mega | sendspace | wetransfer

 

Robert Smith: Mnóstwo ludzi sądzi, że „The Love Cats” było naszą pierwszą płytą i dobrze, że tak się dzieje, bo daje nam to swobodę, której inaczej nie mielibyśmy wcale.

Smith w jednym z wywiadów przyznał się, że pracuje nad autobiografią. Powinna wyjść w kwietniu 1986 r. Obecnie jestem na piątej stronie. Francuska dziennikarka robi dla mnie wywiady. To jest niesamowite! Słuchać opinii ludzi, którzy w danym okresie byli ze mną jakoś związani. Bardzo odmiennie interpretowali motywy mojego postępowania i wyjawiają, co dla nich z tego wynikło. Naprawdę dziwnie jest usłyszeć coś takiego od osób, które – jak mi się zdawało – dobrze znam. Pisywałem niewielkie artykuły dla holenderskiego czasopisma „Oor”. Były to prawdziwe dzieła sztuki, opowiadające o Bożym Narodzeniu, itp. Wymyślałem sobie nowe angielskie słowa, a oni pisali do mnie: „Nie możemy znaleźć tego słowa w słowniku; czy mógłby pan je przetłumaczyć?”

Na prawdę po raz pierwszy od „Seventeen Seconds” czuło się, że jest się w zespole. – mówi o sytuacji w grupie Robert Smith – To było jak w The Beatles – i chciałem nagrać konkretną muzykę pop w stylu „Strawberry Fields”. Chciałem, żeby to wszystko było naprawdę chwytliwe. Szukałem większej publiki. To nie miało nic wspólnego z byciem dobrze znanymi. Chciałem tylko, żeby ludzie nas usłyszeli. Myślałem, że grozi nam częściowe znikniecie…

Nasze płyty z serii „3CDeluxe” nie maja nic wspólnego z oficjalnie wydanymi wznowieniami „Deluxe Edition”, a są jedynie dodatkiem i wypełnieniem płyt, które można (będzie można) kupić w sklepie. Materiał na nich umieszczony, nie został wcześniej wydany na żadnej płycie zespołu. Są to nagrania koncertowe, demo lub inne ciekawostki, które warto poznać. Seria „3CDeluxe” jest dostępna do pobrania za darmo na stronie Internetowej www.thecure.pl. Bodźcem do układania „3CDeluxe” było pominięcie na płycie „Three Imaginary Boys. Deluxe Edition” wielu nagrań The Cure z początków działalności, które ze względu na fatalną jakość, brak rejestracji danego koncertu lub „poprawność polityczna” (np. Killing An Arab) nie ukazały się. Zresztą sposób dobierania utworów na nasze „3CDeluxy” jest nieco inny niż w przypadku oficjalnych „Deluxe Edition”. Nie ograniczamy się do pierwotnego okresu wydania płyty. Przez co, naszym zdaniem są one równie ciekawe (ciekawsze?).

Fragmenty:

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone