Pope & Cure odc.4 The Caterpillar

Mimo zastrzeżeń do Pope’a na początku współpracy z The Cure, znaleźli się także krytycy, którzy umieli natychmiast właściwie ocenić talent i pomysłowość reżysera. W sumującym rok 1983 wydaniu tygodnika „Melody Maker”, „The Walk” – warto przypomnieć, że przez jakiś czas nie emitowany w telewizji BBC, ponieważ dopatrzono się w nim homoseksualnych elementów – został uznany za szósty klip roku.

„Jeśli to był rok Michaela Jacksona jako gwiazdy numer jeden wideo – pisze Dessa Fox w uzasadnieniu tego werdyktu – był to także rok Tima Pope’a jako realizatora numer jeden. Tim Pope przejawia więcej talentu na jednej sklejce taśmy niż większość reżyserów razem wziętych – łącznie z coraz bardziej mgławicowym Russellem Mulcahym (wczesny Duran Duran, Elton John) oraz Julienem Templem (utalentowanym, to prawda, ale – na rany boskie – czyż jego prace nie są zbyt wypieszczone?). I Pope ciężko pracuje. Oprócz jednorazówek, ma pod opieką wszystkie single The Banshees, The Cure i Creatures; wśród tegorocznych, wyreżyserowanych przez Pope’a klipów promocyjnych są miedzy innymi „The Love Cats”, „Dear Prudence” i „Right Now”. Tim Pope kocha muzyków, kolor i kamery. Gdy wszystkie te elementy współbrzmią ze sobą, otrzymujemy następny znakomity klip. W gruncie rzeczy można zrozumieć powody, dla których mało kto idzie zmywać naczynia, gdy Robert Smith jest na ekranie. Po pierwsze Pope ma doskonałe, godne pozazdroszczenia wyczucie kostiumu (zwróćcie uwagę na kielichowata szatę Siouxsie w „Right Now”). Po drugie, jest on jednym z nielicznych realizatorów, którzy rozumieją pojęcie „telewizja kolorowa”; Pope lubi nasycać tło jednym kolorem (purpurą w „The Walk”, złotem w „Right Now”, szarością w „Love Cats”), co silniej przykuwa uwagę niż laserowe szaleństwo w przeciętnym klipie. Wreszcie wydaje się on mieć niewyczerpalną pomysłowość, jeśli chodzi o wybór scenerii.”

Trudno nie zgodzić się ze słowami o niekończącej się pomysłowości Tima Pope’a, który przy okazji kręcenia teledysku do The Caterpillar „zasadził” członków zespołu w cieplarni, gdzie zarówno muzycy jak i instrumenty, pokryci zostali gąsienicami.

Julie Burchill z New Musical Express stwierdziła, że: „Robert Smith siedzi teraz w uroczej pozycji ze skrzyżowanymi nogami w ogrodzie angielskiej ekscentryczności”. A jak zareagowali na to wideo Beavis i Butthead?

Teledysk nakrecono w Brentford pod Londynem. Dla turystów tradycyjnie miejsce zaznaczone na mapie.

Poprzedni odcinek: The Love Cats

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone