Pope & Cure odc.18 Love Song

„Jeśli oglądaliscie poprzednie wideo do Lullaby – mówi Tim Pope – kiedy Robert został wciągniety przez wielkiego pająka. To wszystko tutaj właśnie znajduje się w środku.”

Kolejny singiel The Cure był chyba najbardziej uczciwą i szczerą walentynką dla Mary Poole, jaką Smith mógł tylko napisać: „Zawsze, kiedy jestem sam z tobą, sprawiasz, że czuję, jakbym był znowu zdrowy.” Dla człowieka, który wolał śpiewać o nienawiści niż o miłości, to było bardzo odważne wyznanie. Brzmienie utworu było chwytliwe, na mocnym syntezatorowym riffie i nieskomplikowanym rytmie perkusjii, rozbudowanym później w wydłużonej wersjii utworu na maxi singlu. Smith czuł, że „Love Song” był kluczowym utworem na Disintegration: „Ta jedna piosenka sprawia, że każdy zastanawia się dwa razy. Gdyby nie znalazła się na płycie, w albumie dominowałby pewien jednolity nastrój. A wrzucenie jej do środka sprawia, że wiele osób odnosi wrażenie, że ona tam nie pasuje.”

Poniżej krótkie wideo z planu zdjęciowego z sierpnia 1989 roku…

Tim Pope: „Wiem, że od zawsze to był bardzo ważny utwór dla Roberta. Napisał go dla swojej żony Mary. A ona jest jak do tej pory jedyną kobietą, która wystąpiła w teledyskach The Cure wyreżyserowanych przezemnie. Tak na prawdę to nie pamietam dlaczego wybraliśmy właśnie taką scenografię, poza tym, że miało to być jakby kontynuacją Lullaby. Moment kiedy Smith zgniata palcami głowę O’Donnella jest widziany oczami tego pierwszego. Czy bawiliście się tak będąc dziećmi? Rozgniatanie głów?”

Smith: „Dałem Mary taśmę z nagraniem „Love Song” w prezencie ślubnym. Zamknęła się w pokoju obok żeby posłuchać, a potem mało mnie nie udusiła rzucając się na mnie z pocałunkami. To najbardziej otwarty, szczery, bezpośredni i prawdziwy utwór, jaki zaśpiewałem. Jest o miłości, ale także o niemożności poznania kogoś tak do końca. Byłem rozczarowany klipem. Miała to być bajkowa jaskinia ciągnąca się bez końca, w rzeczywistości wyszło zupełnie odwrotnie. Początek teledysku jest straszny. To powolne ujęcie tego dużego fallusa, który nawet wcale nie wygląda jak prawdziwy stalagmit.”

O’Donnell: „Pamiętam kręcenie tego klipu bardzo dobrze. To było latem 1989 roku, w przerwie pomiędzy europejską a amerykańską częścią The Prayer Tour. Nikt nie był szczególnie podekscytowany perspektywą spędzenia całego dnia na planie teledysku do utworu, po którym nie spodziewaliśmy się, że zostanie aż takim hitem. Czas pokazał, jak bardzo się myliliśmy. „Love Song” stał się najpopularniejszym singlem The Cure, w USA dotarł nawet do miejsca 2. Zamierzeniem Tima Pope’a było nakręcenie teledysku w Cheddar Gorge, prawdziwej jaskini w zachodniej Anglii, ale nie dostał na to pozwolenia. Musiał więc odtworzyć ją w studiu w Londynie. Richard (scenograf) wyciął wszystkie stalagmity ze styropianu, pokleił taśmą i pomalował. Wciąż mam gdzieś w domu kawałek „skały” z planu teledysku, z miejsca gdzie kręcone były moje sceny. To był jeden z łatwiejszych dni spędzonych w pracy nad klipami The Cure.”

Poprzedni odcinek: Fascination Street

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone