Pope & Cure odc.1 Lets Go To Bed

W listopadzie minęło 30 lat od momentu nakręcenia przez Tima Pope’a pierwszego teledysku dla The Cure. Ostatnia wiadomość o kiedyś nadwornym reżyserze klipów zespołu skłoniła mnie też do tego, żeby rozpocząć cykl „Pope& Cure” w którym po kolei przypomnimy sobie wszystkie teledyski The Cure wyreżyserowane przez „Pape”. Dzisiaj odcinek pierwszy: Let’s Go To Bed…

Teledyski The Cure, zanim Pope się tego podjął, były dosyć nieciekawe. Smith, jak wszyscy, był tego świadom – określił Mike’a Mansfielda, który wyreżyserował klip do „Charlotte Sometimes”, jako na prawdę beznadziejnego. Miał też złe zdanie na temat teledysku to „The Hanging Garden”, nakręconego przez Chrisa Gabrina, który pracował z Madness. Lol Tolhurst zgadzał się z tym. „Te teledyski to całkowita katastrofa. My nie byliśmy aktorami, a nasze osobowości nie zostały uwydatnione”.

Po koniec 1982 roku, po nagraniu singla „Let’s Go To Bed”, The Cure potrzebowali zmiany wyglądu na taki, który odwierciedlałby ich nowe brzmienie. Nie mogli znaleźć lepszego człowieka od wizerunku niż reżyser Tim Pope, którego Chris Parry wynajął do nakręcenia najnowszego teledysku. Był on pod wrażeniem filmu promocyjnego, który zawierał wideo do utworu Soft Cell „Bedsitter”.

Chris Parry: „Zastanowiłem się i uznałem, że jest całkiem nowy i świeży, i trochę zwariowany. Warto było zaryzykować, ponieważ po raz pierwszy w historii przedstawiliśmy swoją koncepcję w zakresie choreografii. Robert chciał czegoś niezwykłego, czegoś, co ośmieszy inne popowe piosenki, z którymi nasz utwór miał rywalizować.”

Jak wielu reżyserów od teledysków, Tim Pope był zawsze chętny do jakiejkolwiek pracy, którą mu oferowano. Wcześniej słyszał co nieco o The Cure, jednakże jego wiedza nie wykraczała poza stereotypowy image lidera, który – według mediów – zarabia na życie użalaniem się nad sobą i swoim nieszczęsnym losem. Pope: „Aktorka Lesley Sharp (zanim jeszcze została aktorką) na imprezie z okazji swoich 21 urodzin wręczyła mi ich płytę ‚Pornography’. Mam ją do dziś. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Roberta w Fiction, pomyślalem sobie – No nie, to nie może być facet, ktory nagrywa te wszystkie dekadenckie płyty. Okazał się takim zabawnym, małym kolesiem z włosami stojącymi dęba.”

Teledysk „Let’s Go To Bed” powstał w wynajętym studio w St. John’s Wood w Londynie. Został nagrany w trzynastu podejściach. Pope nie był szczególnie zachwycony zarysem scenariusza przedstawionego przez zespół – zareagował nastepująco: „Ja pierdolę, to nie trzyma się kupy.”

 

Na początku ubrany w roboczy kombinezon Tolhurst, z bujną czupryną, ze swoim tragicznym tańcem odgrywa coś, co przypomina semafory. Choć Smith sprawiał wrażenie raczej sztywnego w pierwszych scenach, szybko oswoił się z nową rolą, prowadząc ożywioną konwersjację z dwoma pomalowanymi jajkami. Znalazł również okazję, aby podziękować Mary, której imię zostało namalowane na opuszczanej zasłonie na środku małej scenografii.

Pope: „Podczas pierwszego ujęcia – wspomina realizację Let’s Go To Bed – Robert był bardzo statyczny, ale w trakcie drugiego – nie wiem dlaczego – dostrzegłem w nim klauna. Zabawnego, ale również tragicznego.”

Magazyn ‚Video World’ napisał: „Let’s Go To Bed mógłby być uznany za trochę nieprzyzwoity, gdyby nie towarzyszył mu wideoklip… w bardzo dobrym guście.” Teledysk przyniósł narodziny nowego The Cure – pogodnego, dynamicznego i zwariowanego.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone