Zillo: relacja z festiwalu Roskilde ’90

The Cure, live 30.6.1990 Roskilde
Relacja naszych czytelników Carstena Schroedera i Reginy Nieke z Berlina.

Powinni znowu zagrać na żywo, ekipa i frontmen Robert Smith. Po gigantycznym i genialnym „The Prayer Tour”, można było z napięciem oczekiwać, co tym razem zaoferuje The Cure.

Z wielkimi oczekiwaniami wyruszyliśmy do Roskilde na 4 dniowy Open-Air-Festival. Grali tutaj trochę podpity Phillip Boa (jak na niego dobry występ), zawiedli Nick Cave & Bad Seeds i zaskoczenie festiwalu (przynajmniej naszym zdaniem ) The Cramps, którzy zrobili takie przedstawienie, że niektórzy stracili słuch i wzrok.

To wszystko działo się 30.06 około godz. 22.47, kiedy Robert w o wiele za długim swetrze, wyszminkowaną twarzą i przestraszonym wzrokiem wszedł na scenę. Już przy pierwszych taktach „Shake dog shake” tłum oszalał i wielu fanów zostało stratowanych przy barierkach. Następnie „A strange day” i „A night like this”, jednak najpóźniej po „Catch” i „Pictures of you” zmiana Rogera O’Donnella na gitarowego roadie Perrego Bamonte stała się widoczna. Czysto optycznie pasuje doskonale do zespołu, niestety każdy kto trochę zna się na muzyce zauważył, że ten sympatyczny chłopak grać nie umie. O ile podczas touru ’89 czuć było w piosenkach wpływ O’Donnella i nabierały one zupełnie inny wymiar to Perry ograniczał się do niezbędnego minimum (plotki głoszą, że przed próbami do pierwszego występu nie miał żadnego kontaktu z instrumentami klawiszowymi).

W zamian za to Robert Smith zbombardował nas pop przebojami („Close to me”, „Just like heaven”, „Let’s go to bed” itd.), które zachwyciły większość publiczności i wywołały histeryczny ryk.

Jednak dla fana, który zna nie tylko single od 1982 roku i trochę historię grupy, nie wywołało to euforii. Jednak i dla nich „Fat Bob” przygotował perełki jak „Dressing up” czy „Lament”, który nie był grany od 7 lat. Po „Primary” był legendarny „A forest”, który Smith, jak na każdym koncercie, zagrał w nowej wersji. Na koniec 105 minutowego występu w Danii zagrali „Why can’t I be you?” i nową, dobrą piosenkę „Never enough”.

Uczestnik koncertu, który zobaczył zespół po raz pierwszy, przeżył wspaniały wieczór. Fani, którzy widzieli Roberta i spółkę wielokrotnie, wiedzą, że stać ich na więcej.

Artykuł ukazał się w niemieckim magazynie muzycznym Zillo. Podziękowania dla Michała Piechowskiego za tłumaczenie.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone