Kategoria: RECENZJE

Czytaj

Zacieranie starych śladów

Nie jestem do końca przekonany, czy miłośników The Cure zadowoli ta płyta? Czy na nią właśnie czekali? Zespoł ten niespodziewanie zyskuje tutaj pewien agresywny i komercyjny wymiar. Jeśli wsłuchamy się w gitarowy atak na wersji […]

Czytaj

Concert – recenzja kwalifikowanego producenta

WstępTen album nawet w momencie tworzenia nie był przewidywany na opus magnum The Cure. Raczej jest to taka pocztówka dźwiękowa, która usiłuje udowodnić wszystkim naokoło: patrzcie ludzie, ciągle istniejemy. Nie jesteśmy tylko jakimś tam dwuosobowym […]

Czytaj

Dziedzictwo kulturalne

W latach dwudziestych, za sprawą Gertrudy Stein, powstało i przyjęto się określenie: stracone pokolenie. Chyba to właśnie Hemingway rozwinął je, twierdząc, iż każde pokolenie jest w jakiś sposób stracone. Gdybym miał wskazać na przełom lat […]

Czytaj

Niepowtarzalny chłód

Przez światową scenę muzyczną przewijało się wiele zespołów rockowych. Jedne przechodziły niezauważone, inne były sławne tylko przez jeden sezon, potem udając się do artystycznego archiwum, a kolejne na trwałe zaznaczyły się w historii. The Cure […]

Czytaj

Fajnie-banalnie

O albumie „Wish” napisałem kiedyś, że fani zakochani w „Disintegration” byli trochę zdziwieni brzmieniem następczyni. „Wish” jak zostało już tu mądrze napisane to płyta głównie akustyczna utrzymana w spokojnym klimacie z pięknymi rozbudowanymi kompozycjami dla […]

Czytaj

Romantyczne zrezygnowanie

Swego czasu zadano mi pytanie następującej treści: „Jaki jest twoim zdaniem najmroczniejszy lub najbardziej depresyjny album z ostatnich dwudziestu lat?”. W pierwszej chwili uznałem, że jest to jedno z tych pytań, które zbywa się kpiącym […]

Czytaj

Wish ostatni…

W 2008 roku ukazał się ostatni jak dotąd album The Cure. Należałoby dodać ukazał się niestety. Cofnijmy się więc w czasie. Mamy rok 1992, 21 kwietnia. Od wydania wspaniałego albumu “Disintegration” minęło niespełna 3 lata. […]

Czytaj

Wish – recenzja dyplomowanego producenta

WstępW tym artykule chcę zrecenzować płytę dość starą, ale myślę że nadal na czasie. Nawet dziś nie brzmi ona jak jakieś nagranie wydarte z archiwum fonografii. Album, na którym jest wiele bardzo dobrych, ponadczasowych piosenek. […]

Czytaj

Rzewuski: Płyta, na jaką czekałem od lat…

Po trzech przesłuchaniach nabrałem pewności, że jest to płyta The Cure, na jaką czekałem od wielu lat. Na jaką zawsze było stać Roberta Smitha, ale coś mu ciągle ostatnio przeszkadzało w jej zrealizowaniu. Może Lol […]

Czytaj

Kolory, które bledną

Jeżeli „Seventeen Seconds” było pierwszym, jeszcze nieśmiałym krokiem w kierunku jądra ciemności, to „Faith” wydaje się być przestąpieniem progu, za którym bledną kolory jesieni. Tu już nie ma miejsca na ciepłą herbatkę i wirujące liście, […]

Czytaj

Walentynkowe Bloodflowers

14 lutego 2000 roku ukazał się album Bloodflowers. Robert Smith powiedział wtedy: „Gdyby ktoś spytał się mnie o to dokładnie rok temu odpowiedziałbym, że absolutnie nie ma takiej możliwości bym jeszcze cokolwiek nagrał z The […]

Czytaj

Osobisty rozrachunek z przeszłością

Album The Cure „Disintegration” wydany w 1989 roku dla mnie ma ogromny, sentymentalny ładunek emocjonalny – hm… dlaczego? W tym czasie to był mój osobisty szczyt doznań muzycznych, fani, którzy pamiętają te czasy przyznają mi […]

Czytaj

Pięćdziesiąt minut kuracji

Są wykonawcy, których muzyka rozwesela, potrafi człowieka rozchmurzyć, krótko mówiąc – jest lekka i przyjemna. Są też artyści, którzy wkładają duszę w to co robią i potrafią przez swoje dzieła zmusić odbiorcę do przemyśleń i […]

Czytaj

Liryczna spowiedź

„Disintegration” pod względem tekstowym to dla Roberta Smitha album najbardziej osobisty i najmroczniejszy od czasów „Pornography” i „Faith”. To płyta przekorna. Liryczna spowiedź chorej duszy zdaje się pozostawać w opozycji wobec dosyć pogodnych aranżacji. Owa […]