Szczęśliwie inaczej. CureParty, Warszawa 15.10.1999

Po raz kolejny w tym roku spotkaliśmy się na Cure Party. Tym razem odbyło się ono w Warszawie, która nie była dotychczas szczęśliwym miejscem na organizowanie tego typu imprez (pamiętacie Proxime?). Tym razem było inaczej. Przynajmniej tak mi się zdaje. Fozzie bardzo się postarał aby zatrzeć to złe wrażenie.

Najbardziej spodobał mi się debiutujący na Cure Parties zespół Thule. Zespół ten ma w sobie potencjał, który musi być dobrze w przyszłości wykorzystany. Wystąpili jako ostatni zespół ale chyba zrobili tego wieczoru największe wrażenie na obecnych. Covery przeplatane były własnymi kompozycjami, które uważam za bardzo ciekawe. Znalazłem w nich dużo elementów muzyki Cure, ale czekam na ich następne kompozycje.

Poza Thule mieliśmy okazje usłyszeć, bardziej niż w Toruniu, rozbudowany repertuar zespołu składającego się z muzyków Lorien. Oczywiście najbardziej charakterystycznym członkiem zespołu jest Gooka – wokalistka. Bardzo spodobał mi się „Fight”.

Te dwa zespoły stworzyły bardzo dobrą atmosferę w Metro – Mechanik. Może się narażę kilku osobom ale występ 3. zespołu (Lorien – występował jako pierwszy) nie był zbyt udany. Być może jest to kwestia moich gustów muzycznych ale nie podobało mi się.

Co do muzyki mechanicznej, to nie będę jej oceniał ponieważ nie byłbym obiektywny z wiadomych względów. Za małe niedociągnięcie uważam brak miejsc siedzących (mnie się akurat udało) dla obecnych, ale wiem że nie była to wina Fozziego lecz właścicieli lokalu. Ogólnie atmosfera imprezy była bardzo dobra. Była nawet TVP1, która kilka dni później reklamowała to Cure Party w programie M3. Cóż lepiej późno niż wcale.

Podsumowując, jest to już chyba ostatnie Cure Party przed premierą nowego albumu Cure zatytułowanego „Bloodflowers” (premiera w Dzień Walentego – luty 2000). Myślę, że przy następnym spotkaniu posłuchamy muzyki już z nowego albumu. Zespół zaprezentował już kilka nowych utworów w Nowym Jorku w październiku 99 i czytając recenzje wielu tam obecnych odniosłem wrażenie, że będzie to płyta tworząca trylogie wraz z „Pornography” i „Disintegration” (tak zresztą twierdzi Robert) i zamykająca pewien etap w historii zespołu. Czekam na nią z niecierpliwością.

TOMASZ ZAMIARA