Kategoria: RECENZJE

Czytaj

Spokojna kompilacja… zamiast deszczu

Jakiś czas temu redaktor naczelny poruszył kwestię The Cure jako pomysłu na ucieczkę od słońca w mrok. Sięgnąłem po The Cure i zamiast mroku widzę notorycznie padający deszcz, co więcej jakieś ptaki upodobały sobie mój […]

Czytaj

Doświadczenie sztuki

Dwie płyty DVD zatytułowane ,,Trilogy” to dla miłośników The Cure prawdziwe święto, a zarazem zapowiedź remasterowanej edycji studyjnych płyt zespołu. Wydawnictwo jest imponujące i zawiera przeszło trzy godziny samej muzyki koncertowej z berlińskiego Tempodromu, z […]

Czytaj

Szaleństwo w blasku słońca

Problem z tą płytą polega mniej więcej na tym samym, co po dziś dzień zarzuca się każdemu, kto decyduje się na zmianę stylu muzyki, za który był do tej pory znany i kochany. To oczywiście […]

Czytaj

Nie grozi przedawkowaniem

Zremasterowana wersja płyty, czasem naprawdę zaskakujące rarytasy i całe 12 utworów koncertowych, to gratka nie tylko dla fanów The Cure. Wydawnictwo to świetna szansa, by jeszcze bardziej zachwycić się muzyką z “Desintegration”. O ile to […]

Czytaj

Lekki, łatwy i daleki

W około trzy lata po rozpoczęciu działalności pod swoją ostateczną nazwą, The Cure dorobili się już pierwszego długogrającego krążka. Osoby wychowane na późniejszych dziełach, jak “Disintegration” czy “Wish”, mogą po pierwszym przesłuchaniu “Three Imaginary Boys” […]

Czytaj

Natłok, który przygniata

Dziwna, właściwie upiorna to płyta. Po mrocznym okresie (Seventeen Seconds, Faith, Pornography) padł pomysł na album z bardziej konwencjonalnymi piosenkami. I mogłoby się to nawet udać, gdyby na The Top znalazły się faktycznie miłe, wpadające […]

Czytaj

Manifest straconej generacji

„Pornography” – To właśnie ten longplay, mimo iż znałem The Cure o wiele wcześniej, sprawił że pokochałem ten zespół i już chyba nigdy się z owej miłości nie wyleczę. Album pełem niepokoju, lęk, bólu i […]

Czytaj

Album, który przeszedł do historii

Obok muzyki The Cure nie można przejść obojętnie, szczególnie jeśli chodzi o album Disintegration. Po przesłuchaniu materiału na nim zawartego nie wiadomo czy zabić się z żalu, czy oprawić okładkę w ramkę, oddając hołd muzykom. […]

Czytaj

Ulice fascynacji

Czy muzyka może być lekarstwem dla duszy? Czy emocje w niej zawarte mogą do złudzenia przypominać własne odczucia, myśli i pragnienia? Czy wreszcie słowa z niej płynące mogą być dźwiękowym odpowiednikiem pamiętnika? Jest tylko jedna […]

Czytaj

Pragnienia na własny sposób

W 1992 roku The Cure stanęło przed naprawdę ciężkim zadaniem. Zadanie było jasne – nagrać płytę równie wspaniałą jak Disintegration. Kto jednak mógł przypuszczać, że to się uda? Zespół przecież znów miał autodestrukcyjne myśli, czas […]

Czytaj

Ciepła herbatka i świeczki

Okładka ich pierwszej płyty była co najmniej dziwna i nie korespondowała za bardzo z treścią albumu, ale trudno winić o to zespół, który wtedy dopiero wypływał na szerokie wody. Nawet im pomysł umieszczenia na okładce […]

Czytaj

Pięknie, posępnie i ponuro

Faith to wynik rozmyślań Roberta Smitha nad kruchością ludzkiej egzystencji (w tym czasie na raka zmarła matka Lola Tolhursta) i próba zrozumienia sensu wiary. Chodziłem do kościoła i tam pisałem piosenki – wspomina Smith. Bez […]

Czytaj

Trzydzieści lat Kruka

Mija trzydzieści lat od premiery filmu „Kruk” i płyty z muzyką do pierwszej części tej sagi. Album wydany 29 marca 1994 roku otwiera Burn, utwór The Cure, którego fragment można usłyszeć także podczas filmu. W […]

Czytaj

Doskonałe uzupełnienie

Początek lat 90. to okres, kiedy rock przeżywał odrodzenie, przemysł fonograficzny miał się rewelacyjnie, a The Cure sięgali szczytów sławy. Dlatego coś, co dzisiaj byłoby skrajną artystyczną ekstrawagancją i komercyjnym samobójstwem, w 1993 roku nie […]

Czytaj

Logiczne zamknięcie muzycznej trylogii

Przez cztery lata, które minęły od wydania płyty „Wild Mood Swings”, może raptem kilka razy zastanawiałem się, co też dzieje się z Robertem Smithem i jego ekipą. Gdy w połowie lutego 2000 roku wpadł mi […]