Kim jest ten sukinsyn w czerni?

Kim jest ten sukinsyn w czerni? Czy to nie ten facet z The Cure? Robert Smith zdradza tajemnice z rywalizacji o koszulkę reprezentacji Anglii, i o tym, jak był bliski bycia nowym Nigelem Cloughem (były zawodnik m.in. Nottingham Forest i Liverpoolu, reprezentant Anglii – przyp. MM).

Wiele lat temu nauczyciel wychowania fizycznego w Crawley podjął ważną decyzję. Postanowił zrezygnować z lewego skrzydłowego drużyny piłkarskiej. Ów młody zawodnik ciągle wybijał piłki i zawsze był trochę trudny. Był jedynym dzieciakiem na zdjęciu, który miał długie włosy i nigdy nie słuchał tego, co mu powiedziałeś. Tym samym lewy skrzydłowy dość szybko zrezygnował z dziecięcych marzeń o graniu dla Anglii. Wziął gitarę i zdecydował, że wygląda lepiej w czerni. Kilka albumów wypełnionych dość osobliwą muzyką i już chwilę później Robert Smith z The Cure mógł uznać, że dobrze zrobił.

The Cure i piłka nożna nie są tak dziwną kombinacją, jak mogłoby się wydawać. OK, trudno sobie wyobrazić kibiców, którzy zakładają workowate czarne dekolty w serek i wyruszają na Wembley, aby wspierać reprezentację narodową, kołysząc się do „Lovecats” lub „Boys Don’t Cry”. Prawdą jest też, że „Three Lions on the shirt” (Przebój Baddiela i Skinnera napisany na Euro’96 – przyp. MM) jest łatwiejsze do zanucenia niż niektóre z nawet tych bardziej popularnych piosenek The Cure. Ale Smith twierdzi, że futbol towarzyszy im zawsze i jest wielką pasją całego zespołu: „Nie wynika to z tego, co robimy muzycznie, ale planujemy nasze trasy koncertowe po Mistrzostwach Europy i Świata”.

A więc komu kibicuje? Można by oczekiwać, że frontman The Cure będzie wyjawi jakiś bardziej, no cóż, nieco nieortodoksyjny wybór. Być może wyblakły europejski zespół mogący się pochwalić tak wspaniałą przeszłością jak St Etienne. Albo odpowiednio niejasną wschodnioeuropejską drużynę – na przykład przedstawiciela Ligi Ukraińskiej Metallurg-Wiktor Zaporoże. Ani trochę. Smith spędził młodość na dopingowaniu Queens Park Rangers z trybun przy Loftus Road.

„To sprawa rodzinna” – mówi – lekko wycofany. „Mój tata ich wspierał, podobnie jak mój brat. Nauczyło mnie, że w życiu jest coś więcej niż wygrywanie. Zacząłem chodzić na stadion w erze Rodneya Marsha… niestety legenda została podważona jego kolejnymi występami w telewizji.

Mama Smitha miała na myśli nieco inny wzór do naśladowania. „Naprawdę lubiła Nigela Clougha”, wspomina. — Nadal nazywa go młodym Nigelem. Właśnie tak lubi myśleć, że skończyłbym, gdybym kontynuował karierę piłkarską. Możesz się zastanawiać, jak sprawy mogły potoczyć się w innym świecie — Cloughie krzyczy instruując Roberta Smitha z linii bocznej na City Ground, podczas gdy Nigel pędzi drugą stroną w swoim stylu..

Przynajmniej jeden z obecnego składu Anglii spłaca entuzjazm Smitha. Mówi się, że Stuart Pearce jest zagorzałym fanem The Cure i został zauważony przez zespół na jednym z ich koncertów. — Miał na sobie dość luźny strój… ale przynajmniej był czarny. A poza tym, kto mu powie, że to coś mniej niż atrakcyjnego?

Myśl, że Stuart Pearce słucha The Cure jest tylko nieznacznie dziwniejsza niż myśl o cherlawym uczniu o nazwisku Smithie biegającym na skrzydle. „Trudno sobie wyobrazić, jakiej piosenki słucha” – wyznaje Smith. „Ale lubię sobie wyobrażać, jak kołysze się do przodu i do tyłu w garderobie z jedną z naszych piosenek w tle, mówiącą: „Wyjdę i zabiję drania”, w kółko”.

Nawet jeśli Psycho (pseudonim Pearce’a – przyp. MM) zdoła przekonać Glenna Hoddle’a do włączenia „Inbetween Days” w szatni drużyny, Broudie i Skinner nie muszą się martwić. „Zgłosiliśmy piosenkę do turnieju Italia’90”, wspomina Smith, „Ale nie spodobała się. Była zbyt ponura. Dziwne…'

Richard Pendelton
Artykuł pochodzi z magazynu FourFourTwo, Styczeń 1998