Trzy wyprzedane koncerty The Cure stały się efektownym zwieńczeniem tegorocznej edycji Festival de Nîmes. Jak podkreśla autor artykułu A.B., był to powrót, na który francuscy fani czekali od 1998 roku, kiedy zespół po raz pierwszy i – do tego lata – jedyny raz wystąpił w słynnym rzymskim amfiteatrze.
Tegoroczny festiwal trwał od 11 czerwca do 26 lipca i obejmował 31 koncertów z udziałem 28 artystów, ponownie zamieniając niemal dwutysięczne rzymskie areny w jedną z najbardziej prestiżowych scen koncertowych Europy.
Na finał organizatorzy postawili na prawdziwą legendę brytyjskiego rocka. The Cure nie ograniczyli się do jednego występu – zespół zagrał trzy kolejne, całkowicie wyprzedane koncerty (24, 25 i 26 lipca), przyciągając tysiące fanów z całej Europy.
Wieczory otwierali And Also The Trees, a następnie Zélie Zéphyr, których występy stopniowo budowały atmosferę przed pojawieniem się gwiazdy wieczoru.
Gdy na scenie pojawił się Robert Smith – z charakterystycznie potarganymi włosami i nieodłącznym scenicznym wizerunkiem – publiczność natychmiast zareagowała entuzjastycznie. Przez niemal dwie i pół godziny The Cure zabrali fanów w podróż przez prawie pięćdziesiąt lat swojej twórczości.
Jak zauważa autor, już pierwsze dźwięki A Forest, The Lovecats czy Close to Me zostały chóralnie odśpiewane przez publiczność, a gdy na zakończenie zabrzmiało Boys Don’t Cry, amfiteatr nagrodził zespół długą owacją na stojąco.
Autor podkreśla również, że koncert nie był jedynie nostalgicznym powrotem do przeszłości. The Cure po raz kolejny udowodnili, że pozostają jednym z najważniejszych zespołów światowej sceny rockowej. Bez zbędnych efektów specjalnych, opierając się na oszczędnej scenografii, hipnotyzującym oświetleniu i znakomitej formie muzyków, pokazali, dlaczego niemal pół wieku od powstania wciąż wypełniają największe hale i festiwale.
Dla wielu obecnych był to wyjątkowy moment. Część publiczności pamiętała legendarny koncert z 1998 roku i po 28 latach ponownie zobaczyła The Cure w tym samym miejscu. Dla młodszych fanów był to natomiast pierwszy kontakt na żywo z zespołem, który od dekad pozostaje ikoną rocka alternatywnego i nowej fali.
Nikt nie ma wątpliwości, że trzy lipcowe koncerty The Cure przejdą do historii Festival de Nîmes jako jeden z najważniejszych momentów jego współczesnych edycji. Gdy zgasły światła w starożytnym amfiteatrze, zakończyła się kolejna odsłona festiwalu, ale – jak zauważa autor – wspomnienie występów Roberta Smitha i jego zespołu jeszcze długo będzie wybrzmiewać między liczącymi dwa tysiące lat murami Aren w Nîmes.
