The Cure w znakomitej formie podczas Festival de Nîmes

Pierwszy z trzech koncertów The Cure zamykających tegoroczną edycję Festival de Nîmes zgromadził komplet publiczności. Jak podkreśla François Daury, nie chodziło wyłącznie o pierwszą francuską datę letniej trasy zespołu, ale także o długo wyczekiwany powrót grupy do rzymskiego amfiteatru po 28 latach.

Autor przypomina, że poprzedni występ z 1998 roku obrósł legendą, choć – jego zdaniem – niekoniecznie z powodów muzycznych. Tym razem było jednak zupełnie inaczej.

Setlista nie zaskoczyła fanów – była niemal identyczna jak podczas wcześniejszych koncertów tegorocznej trasy. Jak zauważa Daury, trudno jednak zmieniać coś, co po prostu działa. Publiczność otrzymała ponad dwie i pół godziny muzyki, a wielu fanów przyjechało do Nîmes specjalnie na wszystkie trzy wieczory. Jeden z nich, Leo z Grecji, nie wyobrażał sobie opuszczenia koncertów w tym wyjątkowym miejscu, a Vincent z Valenciennes, który widział The Cure już po raz 57., po zakończeniu występu określił go jako jeden z najlepszych, jakie zespół kiedykolwiek zagrał.

Autor przyznaje, że można jedynie żałować nieobecności Killing an Arab, ale jednocześnie zwraca uwagę na wyjątkową niespodziankę. Po raz pierwszy od dziesięciu lat The Cure wykonali na żywo „Letter to Elise”, co było jednym z najbardziej pamiętnych momentów wieczoru.

Robert Smith, mający dziś 67 lat, zaprezentował – zdaniem autora – świetną formę wokalną, a jego charakterystyczny głos wciąż brzmi niezwykle świeżo. Duże uznanie zebrał również Simon Gallup, którego obecność na scenie była dla wielu fanów ulgą. Jeszcze dwa tygodnie wcześniej w Berlinie basistę zastępował jego syn Eden, co wywołało spekulacje o możliwej dłuższej przerwie. Jak podkreśla François Daury, plotki okazały się bezpodstawne – Gallup wrócił w pełni sił i był jednym z filarów koncertu.

Wieczór rozpoczął się od Alone, a zakończył – zgodnie z tradycją tegorocznej trasy – ponad dwie i pół godziny później utworem Boys Don’t Cry. Ponad dziesięciotysięczna publiczność od początku do końca żywo reagowała na każdy utwór.

Na zakończenie François Daury podkreśla, że legenda The Cure spotkała się tego wieczoru z legendarnym miejscem, a zespół sprostał ogromnym oczekiwaniom. „Przez cały koncert padały największe przeboje” – pisze autor, wyrażając jednocześnie nadzieję, że podczas drugiego wieczoru nad Nîmes spadnie już tylko muzyka, a nie zapowiadany przez meteorologów deszcz i burze.

AUTOREM RECENZJI Z KONCERTU THE CURE W Nimes JEST François Daury. POWYŻEJ ZACYTOWANO TYLKO FRAGMENTY TEKSTU, KTÓRY UKAZAŁ SIĘ W CAŁOŚCI I ORYGINALNEJ FORMIE NA PORTALU La gazette de Nimes