Tag: recenzja

Czytaj

Szaleństwo w blasku słońca

Problem z tą płytą polega mniej więcej na tym samym, co po dziś dzień zarzuca się każdemu, kto decyduje się na zmianę stylu muzyki, za który był do tej pory znany i kochany. To oczywiście […]

Czytaj

Nie grozi przedawkowaniem

Zremasterowana wersja płyty, czasem naprawdę zaskakujące rarytasy i całe 12 utworów koncertowych, to gratka nie tylko dla fanów The Cure. Wydawnictwo to świetna szansa, by jeszcze bardziej zachwycić się muzyką z “Desintegration”. O ile to […]

Czytaj

Lekki, łatwy i daleki

W około trzy lata po rozpoczęciu działalności pod swoją ostateczną nazwą, The Cure dorobili się już pierwszego długogrającego krążka. Osoby wychowane na późniejszych dziełach, jak “Disintegration” czy “Wish”, mogą po pierwszym przesłuchaniu “Three Imaginary Boys” […]

Czytaj

Dzikie huśtawki nastrojów

„Chcę aby niebo spadło, chcę błyskawicy i grzmotu, chcę krwi zamiast deszczu, chcę aby świat mnie zadziwił. Chcę chodzić po wodzie, przelecieć się na Księżyc. Chcę tego wszystkiego i to szybko.” Tak właśnie zaczyna się […]

Czytaj

Natłok, który przygniata

Dziwna, właściwie upiorna to płyta. Po mrocznym okresie (Seventeen Seconds, Faith, Pornography) padł pomysł na album z bardziej konwencjonalnymi piosenkami. I mogłoby się to nawet udać, gdyby na The Top znalazły się faktycznie miłe, wpadające […]

Czytaj

Manifest straconej generacji

„Pornography” – To właśnie ten longplay, mimo iż znałem The Cure o wiele wcześniej, sprawił że pokochałem ten zespół i już chyba nigdy się z owej miłości nie wyleczę. Album pełem niepokoju, lęk, bólu i […]

Czytaj

Album, który przeszedł do historii

Obok muzyki The Cure nie można przejść obojętnie, szczególnie jeśli chodzi o album Disintegration. Po przesłuchaniu materiału na nim zawartego nie wiadomo czy zabić się z żalu, czy oprawić okładkę w ramkę, oddając hołd muzykom. […]

Czytaj

Ulice fascynacji

Czy muzyka może być lekarstwem dla duszy? Czy emocje w niej zawarte mogą do złudzenia przypominać własne odczucia, myśli i pragnienia? Czy wreszcie słowa z niej płynące mogą być dźwiękowym odpowiednikiem pamiętnika? Jest tylko jedna […]

Czytaj

Pragnienia na własny sposób

W 1992 roku The Cure stanęło przed naprawdę ciężkim zadaniem. Zadanie było jasne – nagrać płytę równie wspaniałą jak Disintegration. Kto jednak mógł przypuszczać, że to się uda? Zespół przecież znów miał autodestrukcyjne myśli, czas […]

Czytaj

Ciepła herbatka i świeczki

Okładka ich pierwszej płyty była co najmniej dziwna i nie korespondowała za bardzo z treścią albumu, ale trudno winić o to zespół, który wtedy dopiero wypływał na szerokie wody. Nawet im pomysł umieszczenia na okładce […]

Czytaj

Logiczne zamknięcie muzycznej trylogii

Przez cztery lata, które minęły od wydania płyty „Wild Mood Swings”, może raptem kilka razy zastanawiałem się, co też dzieje się z Robertem Smithem i jego ekipą. Gdy w połowie lutego 2000 roku wpadł mi […]

Czytaj

Z jednego serca do drugiego

Nie jest łatwo mówić o muzyce takiej, jaką zawarto na “Bloodflowers”. Nie godzi się pisać o jej technicznych aspektach, na sucho wyliczać, że kompozycje skonstruowano tak, a nie inaczej… A nie jest łatwo, bo o […]

Czytaj

Gdzie jest młodzież tamtych lat?

Po udanym debiucie z 1979 roku Robert Smith i spółka decydują się na wydanie albumu będącego amerykańskim odpowiednikiem wspomnianego „Three Imaginary Boys”. Krążek zaczerpnął nazwę od drugiego singla w historii The Cure „Boys Don’t Cry” […]

Czytaj

Dwanaście drobiazgów muzycznych

Są takie płyty, które składają się z drobiazgów. Dźwiękowych miniaturek, pojedynczych nut dających słuchaczowi tak wiele bliżej nieokreślonej radochy. A jeżeli jest prawdziwym się fanem zespołu to… Ach, ach, mocniej, szybciej, och tak, orgazm… Słucha […]